ZBIGNIEW CYBULSKI – POLSKI AKTOR WSZECHCZASÓW?

Napisane przez
45 lat temu zmarł we Wrocławiu Zbigniew Cybulski. Przyczyną śmierci było wpadnięcie pod koła odjeżdżającego pociągu, do którego aktor starał się wskoczyć. Walka o życie wybitnego artysty, którą przez parę godzin toczyli lekarze ze szpitala chirurgicznego, nie miała szans powodzenia. Odniesione obrażenia były zbyt poważne.

 

Na temat okoliczności tragicznego wypadku do dziś krążą dwie sprzeczne opinie. Wg pierwszej – Cybulski po prostu spóźnił się na pociąg. Pracował wtedy bardzo intensywnie we wrocławskiej Wytwórni Filmów Fabularnych. Ciągle zabiegany na dworzec dotarł zbyt późno. Próba wskoczenia na stopień wagonu i chwycenia się drzwi okazała się nieudana. Inna wersja mówi, że Cybulski „kusił los”. Lubił niebezpieczne sytuacje, uwielbiał ryzykowne manewry, wykonywane z dużą prędkością na swoim motocyklu jawa. Podobno widywano go na peronach stacji kolejowych, gdy celowo czekał, aż pociąg ruszy, by w ostatnim momencie go dogonić i wejść do środka wskakując na schodek umieszczony pod drzwiami…

 

Każdy znający jego niezbyt przecież rozległą filmografię musi zauważyć, że duża część jego aktorskich kreacji miała za tło właśnie kolejowe wagony. Najbardziej ryzykowne były sceny z filmu Jerzego Morgensterna pt. „Pociąg”, w którym Cybulski walczy o serce ukochanej m.in. próbując się do wedrzeć do jej przedziału przez okno, następnie bardzo wiarygodnie pozorując rzucenie się pod koła… „Salto” Tadeusza Konwickiego zaczyna się sceną wyskakiwania z pociągu. W „Pokoleniu” Andrzeja Wajdy bohater grany przez Cybulskiego ginie zastrzelony przez niemieckiego żandarma – właśnie w pociągu…

 

Kilku profesorów Amerykańskiej Akademii Filmowej stwierdziło, że gdyby taki aktor pojawił się w USA – to tylko pod kątem jego osobowości, specjalnie dla niego pisane byłyby scenariusze i z myślą o wyeksponowaniu jego artystycznych umiejętności - kręcone byłyby całe filmy. Tak, jak to robiono dla Humphreya Bogarta czy  Roberta Donata. Życie Zbyszka Cybulskiego przypadło jednak na czasy siermiężnego PRL – u, skutkiem czego jego talent wyzyskany został jedynie w ułamku procenta.

 

cybulski

 

Aktor pochodził z Kresów, urodził się w Kniażach pod Stanisławowem w 1927 roku. Do szkoły średniej uczęszczał na Dolnym Śląsku – w Dzierżoniowie. W 1953 ukończył krakowską Państwową Wyższą Szkołę Teatralną, po czym w Gdańsku, razem z Bogumiłem Kobielą, założył teatr Bim-Bom. Był jego dyrektorem i jednym z najważniejszych, grających w nich aktorów. Był tryskającym pomysłami tytanem twórczej pracy, lecz pomimo wielkiej aktywności – zaledwie parę razy w życiu udało mu się dostatecznie „rozwinąć skrzydła”. Pech, przypadek i różne inne siły „spychały go na margines” przez całe życie. Tak było już od pierwszego pełnometrażowego filmu, w którym zagrał – nakręconego w 1955 „Pokolenia” Andrzeja Wajdy. Film nakręcony wg powieści Bohdana Czeszki miał w dużej mierze odrażającą treść. Widz oglądający „Pokolenie” mógł mieć chwilami wątpliwości, czy większym wrogiem Polaków są Niemcy, czy też Armia Krajowa. Mimo, że treściowo ten film był apoteozą marksizmu – zawierał jednak ciekawe koncepty artystyczne, dzięki którym zwrócił uwagę również zagranicznej krytyki, później zaliczającej to dzieło do Szkoły Polskiej – znaczącego niegdyś nurtu kinowej twórczości. Cybulski w „Pokoleniu” brawurowo zagrał ciekawą rolę. W czasie kolaudacji została ona jednak prawie w całości wycięta. W wersji filmu, która trafiła na ekrany, scen z Cybulskim zostało zaledwie parę. Były jednak tak przejmujące, że zapadały w pamięć widzów a sam Wajda w kolejnym swoim filmie obsadził Cybulskiego w głównej roli. Kręcony w 1958 we Wrocławiu i okolicach „Popiół i diament” znów miał wymowę propagandową. Krzysztof Kąkolewski sporządził kiedyś listę kilkudziesięciu kardynalnych historycznych kłamstw, z których składała się fabuła tego utworu. Nie był on jednak już w swej wymowie tak łajdacki, jak „Pokolenie” a rola Maćka Chełmickiego, którą zagrał Cybulski, to historia sympatycznego młodego człowieka bez przekonania uwikłanego w związki z upiornymi typami sprzeciwiającymi się „wymarzonym przez lud” porządkom zaprowadzanym w Polsce przez ludzi Związku Radzieckiego. To, że film ten, pomimo propagandowej wymowy, stał się arcydziełem – zawdzięczać trzeba przede wszystkim Cybulskiemu. To on przekonał Wajdę, jak ma wyglądać jego bohater. Reżyser przygotował dla niego kostium z epoki – garniturek, krawat, kapelusz. Cybulski uparł się, że zagra w swoim własnym ubraniu – dżinsach, zielonym uniformie, flanelowej koszuli i – czarnych okularach, które przeszły do legendy. Najbardziej przejmujące sceny filmu znów – powstały na planie dzięki pomysłom aktora. W efekcie całość robiła wrażenie piorunujące. „Popiół i diament” pokazywano w kinach kilkudziesięciu krajów. W związku z tym, że był to film o „szlachetnej władzy komunistycznej”, na którą napadają „podli ludzie z podziemia” – oglądany był oczywiście także w Związku Radzieckim. I właśnie tam na film posypały się największe gromy. „Dlaczego przeciwnika socjalistycznego ustroju pozwolono zagrać tak sympatycznemu aktorowi?!” – grzmiała sowiecka krytyka.

 

Trudno rozstrzygnąć, w jak dużym stopniu owa sowiecka krytyka odcisnęła się na karierze Zbyszka Cybulskiego. Wiadomo, że mimo ogromnego sukcesu, jakim była rola w „Popiele i diamencie”, w kilku kolejnych filmach Wajdy – już nie zagrał. Pojawił się dopiero w „Niewinnych czarodziejach” – w roli drugoplanowej. Wystąpił też w świetnej roli w „Ósmym dniu tygodnia” Aleksandra Forda”, ale komunistyczna cenzura zakazała pokazywania tego filmu. Na dystrybucję czekał ponad trzydzieści lat, widzowie zobaczyli go ponad dwadzieścia lat po śmierci aktora…

 

Między trzydziestym a czterdziestym rokiem życia, czyli w wieku, w którym najwięksi aktorzy świata osiągają największą część swych sukcesów, Cybulski grał przede wszystkim role drugoplanowe i epizody. Z propozycjami zgłaszali się najbardziej znani producenci i reżyserzy światowego kina. Władze PRL-u wyraziły zgodę jedynie na zagranie w jednym filmie francuskim i jednym szwedzkim. Nie doszły do skutku projekty hollywoodzkie, nie zagrał też roli, jaką miał odegrać u boku Marleny Dietrich. Mimo tego na gwieździe tej zrobił ogromne wrażenie. Choć ich znajomość była epizodyczna, Marlena Dietrich opisywała go w swoich pamiętnikach, jako kogoś bardzo wyjątkowego.

 

Bez wątpienia zamknięcie drogi do światowego kina było dla Zbyszka Cybulskiego ciężkim przeżyciem. Ze wspomnień jego przyjaciół wynika, że w ostatnich latach życia zmagał się z depresją. Niestety – takie były realia PRL-u. Wystarczyła jedna decyzja Władysława Gomułki, by do końca jego rządów – nigdy na ekranie nie pojawiła się np. Kalina Jędrusik. Ewa Czyżewska - największa polska aktorka lat sześćdziesiątych, obsypana nagrodami odtwórczyni dziesiątek wielkich, pierwszoplanowych ról – została skazana na artystyczny niebyt tylko dlatego, że zdecydowała się wyjść za mąż za obcokrajowca. Podobnych artystycznych tragedii były w Polsce Ludowej dziesiątki i w podobny sposób w ogromnej mierze zmarnowany został wyjątkowy talent Zbigniewa Cybulskiego – być może największego aktora filmowego, jaki kiedykolwiek pojawił się w polskiej kinematografii.

 

Artur Adamski